Refleksyjnie o mojej podróży do Japonii, cz. 2

Gdy jest się książkowym przykładem (nieco poduczonego) wieśniaczka z polskiej wsi na południu kraju, to Tokio potrafi porazić swym ogromem. Co prawda bursztynowego świerzopu i gryki jak śnieg białej już człowiek w moich rodzimych stronach nie uświadczy, to jednak czas z pewnością płynie tu znacznie wolniej i dzieje się znacznie mniej, i szybko się okazało, że stoi to w ogromnym kontraście do japońskiego metropolis.

Podejrzewam, że przez kilka dni tam spędzonych zobaczyłem więcej ludzi niż przez pół życia. Zszokowała nas jednak względnie mała liczba zagranicznych turystów dookoła. Były jakieś tam grupki w Asakusie oraz całkiem spore walne zgromadzenie w pobliżu pomnika Hachiko w Shibuyi, ale z pewnością nie były to hordy, które spodziewaliśmy się mijać na każdym kroku (wg internetów Japonię odwiedza przeszło 20 milionów turystów rocznie, z tendencją wzrostową). Powiedziałbym, że jest to jedno z największych podobieństw między Japonią, a Polską – obydwa kraje prowadzą w braku różnorodności rasowej.  Faktem jest, że Japonia jest po prostu tak jednolita etnicznie, że w większości miejsc to gospodarze dominowali (lokalsi i turyści wewnętrzni) i praktycznie wszędzie tonęliśmy w tłumie (tudzież można rzec, że górowaliśmy nad dość niskimi Japończykami). Continue reading →

Advertisements

Refleksyjnie o mojej podróży do Japonii, cz. 1

Na przełomie marca i kwietnia spełniłem swoje największe marzenie i poleciałem na prawie 3 tygodnie do Kraju Kwitnącej Wiśni, anime, AKB48, sake i wasabi. Generalnie nie była to spontaniczna wizyta, opierająca się wyłącznie na zwiedzeniu kilku miejsc, które pojawiają się na pierwszej stronie Google po wpisaniu hasła ‘Japan things to see’. Po zakupieniu biletu na samolot (z ponad półrocznym wyprzedzeniem), zaczęła się prawdziwa zabawa z wyszukaniem najciekawszych lokalizacji do odwiedzenia. Świątynie Fushimi Inari i Kiyomizu-dera (która zaimponowała mi po raz pierwszy w wersji animowanej – anime Lucky Star) w Kioto, czy tabliczka upamiętniająca mojego ulubionego Japońskiego piosenkarza, Yutakę Ozakiego w dzielnicy Shibuya w Tokio miały od samego początku zapewnione miejsca  w moim planie podróży, jednak cała reszta była wielką niewiadomą. Moja wiedza o Japonii głównie opierała się na niezliczonych obejrzanych tytułów anime, filmów i seriali oraz dziesiątkach przesłuchanych zespołów popowych i rockowych. Przez kolejne kilka miesięcy zacząłem się douczać o tym, co tak naprawdę warto zwiedzić. Continue reading →

Cha-cha-cha-changes

 

Niegdyś pierwszy polski prezydent-internetowy meme Aleksander Kwaśniewski, zachęcił Marka Siwca do ucałowania ziemi kaliskiej po wylądowaniu,  a ten ochoczo uczynił jak mu powiedziano, co zostało uznane za szydzenie z JPII. Dotarłem po 10 godzinach lotu na lotnisko Tokio-Narita, i chociaż całować ziemi nie zamierzam, to pojawiła się wielka ulga. Continue reading →