Thinking back on my life in 2018

While 2017 was the game-changing year which brought first big grown-up decisions in my life, 2018 proved to be even more important. Accepting certain traits, while working on fixing those that don’t really work to my advantage – this has been my focus last year.
As expected, these haven’t been quick and smooth changes, but rather it is a gradual, and quite complicated process. Continue reading →


Życiowe przemyślenia 2018

O ile 2017 rok był czasem, który przyniósł pierwsze ‘dorosłe’ decyzje w moim życiu, tak jego następca okazał się jeszcze ważniejszy. Zaakceptowanie pewnych cech osobowości oraz próba zmian tych, które jednak niezbyt sie sprawdzają były moim priorytetem, chociaż praca nad samym sobą nie jest czymś, na co istnieje złoty środek. Jak to ze mną też bywa, nic nie poszło gładko i przyjemnie, był – jest to proces raczej żmudny i długotrwały. Continue reading →

Dance the Night Away with TWICE and the KPOP Summer 2018 (short) Summary

Barely 3 months after What is Love, TWICE reissued the EP in July, rebranding it as Summer Nights, and now that the summer is coming to an end, I’m finally getting round to write about it. Only three new songs appeared, including the main track – Dance the Night Away. The upbeat, EDM-y song did not completely win me over, though when you accept it for what it is – a light summer party banger, then I guess it’s decent? The visuals of the girls were stunning (no surprise there), the MV is enjoyable and despite the fact that the band did not promote for a long time on music shows, they continued to garner wins and got another deserved popularity boost. Continue reading →

Shiina Ringo 2017 update and Reimport vol. 2 album

I haven’t written about Shiina Ringo, my favorite Japanese female artist in a while. There wasn’t that much going on around her, and the recent years showed that cashing in on CM music is the thing she’s focused on the most. And that’s coming from a guy who thinks that Sunny (Hi Izuro Tokoro) was a decent album, Nippon is corny, but acceptable, and Ringo Expo ’14 was an enjoyable hot concert recording (a bit of a mess at times, but a hot one). 逆輸入 ~港湾局~ (Gyakuyunyū: Kōwankyoku, ‘Reimport: Ports and Harbours Bureau’), the self-covers CD, which came in 2014 was pretty cool as well. Finally, three years since the aforementioned Reimport and Sunny albums, we got a new record this December – and guess what, it’s the vol. 2 of Reimport. Continue reading →

Crawling Outta My Comfort Zone, or: How I Started Getting My Shit Together in 2017

I never considered this blog to be a source of enlightenment for the masses – there’s very little substance to it and it’s surely reflected in the number of readers – but nostalgicrocknrolla is something very important to me. Even those dry album reviews which appear here, somewhat give an insight into my skull, and in a peculiarly unclear way show what goes on in there. Whether anyone would want to take a peek is a different story altogether.

Anyhow, this post is mostly about that. About my head. As usual, it won’t be written in the now-popular way: ‘I woke up this morning when the sunrays touched my cheeks. I served breakfast in bed for my sweetheart, my life is perfect in every way, have a gorgeous day my darlings! <3’ … I’m gonna be sick. Continue reading →

Wypełzam z mojej strefy komfortu, czyli o tym, jak zacząłem zbierać się w garść

Nigdy nie uważałem, że mój blog niesie oświaty kaganiec – ma raczej niewielką wartość merytoryczną i znikomą liczbę odbiorców – jest jednak czymś dość ważnym dla mnie. Nawet te suche recenzje płyt z Japonii itp., które się tu pojawiają, niejako dają wgląd do mojej czachy, i w całkiem niejasny sposób ukazują, co tam się wyprawia. Chociaż trzeba dodać, że to, czy komuś miałoby jednak zależeć na tym, co dzieje się w mojej głowie, to zupełnie osobna bajka.

W każdym bądź razie, o tym głównie będzie w tym wpisie. Niestety, w trochę mniej popularny sposób, niż: ‘obudziłem się dziś rano, gdy promienie słońca dotknęły mych skroni. Przygotowałem dla mej luby śniadanie do łóżka, moje życie jest fantastyczne, miłego dnia kochani! <3’… Litości. Continue reading →

Haim’s Something to Tell You is Classic Rock Reincarnated

Haim’s Days Are Gone was an album that took me by surprise – it turned out there’s a contemporary band which sounds like my beloved Fleetwood Mac. By incorporating some fresh twists and quirks here and there, the group could entertain the today’s generation listener as well. After long-ass 4 years of waiting, the girls finally came back in June with a new record, entitled Something to Tell You. Continue reading →

Reflecting on my travel to Japan, part 2

When you’re a textbook example of a (slightly educated) bumpkin from Polish countryside somewhere in the south, Tokyo may definitely appear overwhelming. While ‘bursztynowy świerzop’ or ‘gryka jak śnieg biała’ no longer can be found in the place where I grew up (idyllic stuff our national poet wrote about few centuries ago), time nonetheless flows more slowly here, and there’s not that much going on, which greatly contrasts with the Japanese metropolis. During several days there I’ve probably seen more people than in half of my lifetime. What shocked us, however, was the small number of foreign tourists around us. I mean, there was a bunch of them in Asakusa and another quite large gathering near Hachiko statue in Shibuya, but these weren’t the hordes we expected to see on every corner (more than 20 million tourists visiting Japan yearly). Fact: Japan is just a such a homogeneous nation that the Japanese folks make up for the great majority of people there. That’s one thing Japan and Poland have in common – larger cities have some expat communities, but overall it’s Poles everywhere. As such, the hosts (locals and the domestic tourists) dominated in most places, and we were lost in the crowd (or actually we kind of stood out, towering over quite short Japanese folks). Continue reading →

Refleksyjnie o mojej podróży do Japonii, cz. 2

Gdy jest się książkowym przykładem (nieco poduczonego) wieśniaczka z polskiej wsi na południu kraju, to Tokio potrafi porazić swym ogromem. Co prawda bursztynowego świerzopu i gryki jak śnieg białej już człowiek w moich rodzimych stronach nie uświadczy, to jednak czas z pewnością płynie tu znacznie wolniej i dzieje się znacznie mniej, i szybko się okazało, że stoi to w ogromnym kontraście do japońskiego metropolis.

Podejrzewam, że przez kilka dni tam spędzonych zobaczyłem więcej ludzi niż przez pół życia. Zszokowała nas jednak względnie mała liczba zagranicznych turystów dookoła. Były jakieś tam grupki w Asakusie oraz całkiem spore walne zgromadzenie w pobliżu pomnika Hachiko w Shibuyi, ale z pewnością nie były to hordy, które spodziewaliśmy się mijać na każdym kroku (wg internetów Japonię odwiedza przeszło 20 milionów turystów rocznie, z tendencją wzrostową). Powiedziałbym, że jest to jedno z największych podobieństw między Japonią, a Polską – obydwa kraje prowadzą w braku różnorodności rasowej.  Faktem jest, że Japonia jest po prostu tak jednolita etnicznie, że w większości miejsc to gospodarze dominowali (lokalsi i turyści wewnętrzni) i praktycznie wszędzie tonęliśmy w tłumie (tudzież można rzec, że górowaliśmy nad dość niskimi Japończykami). Continue reading →

Reflecting on my travel to Japan, part 1

I’ve finally fulfilled my biggest dream and  between March and April this year I flew to the land of sakura, anime, AKB48, sake and wasabi, to spend there almost three weeks. In general it was no spontaneous ,last-minute sort of deal, which would be built around visiting those few places that pop up on the first page of Google, after writing down ‘Japan things to see’. After buying the plane ticket (more than a half a year beforehand), the real fun began, as I wanted to pick the most interesting spots to catch a glimpse of. The temples like Fushimi Inari or Kiyomizu-dera in Kyoto (which first impressed me in an animated form – through anime Lucky Star), or the memorial plate  of my favorite Japanese singer – late Yutaka Ozaki, in Shibuya, Tokyo were on my trip’s must-see list from the very beginning, but the rest of the itinerary was a real dilemma. It turned out my knowledge about Japan was mostly based on countless watched anime titles, movies and TV series, and dozens or hundreds of pop and rock bands I listen to. For the next few months, I had to learn a bit more about what Japan is all about, when it comes monuments, and otherwise. Continue reading →