Blackpink Private Stage 2019 – mój pierwszy koncert k-popowy

Moja przemiana z osoby nieznoszącej kpopu w kogoś gorliwie kupującego płyty ulubionych artystów tego gatunku i gościa, który ma plakat Twice w pokoju jest niemal bibiljna w swej skali.

Wiedziałem, że w trakcie mojej pierwszej podróży do Korei muszę uwzględnić jakieś elementy miłośnika muzyki. Wizyta w muzeum wytwórni SM Town była obowiązkowa, jednak bardzo liczyłem też na to, że choć jeden z zespołów, które lubię będzie akurat tam i wtedy występować.

Regularnie sprawdzałem newsy o koncertach niektórych grup (Twice!), ale przez długi czas nic się nie pojawiało i już powoli się godziłem z rzeczywistością. Nagle w ostatnim tygodniu przed wyjazdem pojawiło się światełko w tunelu – Blackpink Private Stage w Seulu, dokładnie w zakresie dat, gdy miałem być w mieście. Nie był to typowy koncert-koncert, a raczej coś w rodzaju spotkania z fanami + występy, ale z pewnością nie narzekałem – pomyślałem, że tym większa atrakcja.

Zarezerwowałem bilet – udało się zaklepać miejsce VIP, względnie blisko sceny i pozostało tylko czekać i zjawić się na miejscu w odpowiednim czasie. Blackpink miało występować dwukrotnie tego dnia – o 13 i 18. Ja z racji lepszego miejsca wybrałem ten wcześniejszy show.

Gdy zjawiłem się przy Olympic Hall  (Sala Olimpijska?), wszędzie było już pełno fanów, wielu wystrojonych od stóp do głów w gadżety i akcesoria zespołu. Muszę przyznać, że jako jeden z nielicznych białych ludzi, w dodatku metr dziewięćdziesiąt wzrostu, dość mocno odstawałem od tłumów. Na dodatek, będąc prawie-30-latkiem, byłem kimś dwukrotnie starszym niż 90% zgromadzenia, ale jako że muzyka łączy pokolenia, nie byłem tym szczególnie wstrząśnięty.

Widząc długą kolejkę początkowo nie miałem w planach kupowania bajerów, ale w końcu uległem atmosferze podniecenia, trochę postałem i zakupiłem zestaw lentykularnych (3D?) mini-plakatów. Uznałem, że zakup light-sticka byłby jednak przesadą – różowa różdżka rodem z Czarodziejki z Księżyca nie za bardzo by mi chyba pasowała.

Wstępnie wydawało mi się, że 2000 ludzi, które mieści sala to dość skromna liczba, jednak zeszło całkiem sporo czasu zanim wszyscy się zapakowali i poukładali w środku. Przy wejściu każdy dostawał pilot do głosowania, gdyż jak się okazało, wydarzenie miało momentami charakter interaktywny – publiczność mogła głosować na różne opcje w trakcie późniejszych gierek i zabaw.

Po filmie czołówce, dziewczyny wkroczyły na scenę i zaśpiewały Whistle (wersja akustyczna), po czym przywitały się z fanami.

Mocno żałowałem, że nie znam koreańskiego nawet na takim poziomie ‘zaawansowany beginner’, mimo setek oglądniętych dram i tysięcy przesłuchanych piosenek. Z pewnością mógłbym się wtedy o wiele lepiej bawić. Nie rozpaczałem, po prostu trzeba było się mocniej skupić i wytężyć umysł, aby wyłapać ile się da, zwłaszcza w pierwszej części Private Stage, która miała formę quizu. Znana koreańska kobieta-komik (komiczka?) była prowadzącą tego segmentu, i podobało mi się jak kierowała imprezką. Dziewczyny chwilami sprawiały wrażenie lekko skrępowanych/zestresowanych, jednak widać było, że chcą wypaść jak najlepiej i im zależy przed głównie lokalną publicznością (widziałem wcześniej sporo artykułów o tym, że koreańscy internauci dość mocno hejtują Blackpink, za intenstywne promowanie się zagranicą i słaby kontakt z koreańskimi fanami – za co bardziej obwiniałbym YG, jeżeli już).

Trwało to około godziny – było dużo śmiechu i różnych gier, jednak nie będę tu wchodził w szczegóły, bo jednak zbyt dużo nie rozumiałem z tego co było mówione 🙂

Potem przyszło to na co czekałem najbardziej – muzyka!

Pierwsza była Jennie, z gitarowym coverem utworu Best Part (Daniel Caesar feat. H.E.R.). Intymnie, romantycznie, skromnie. Fajny występ, a głos dziewczyna ma fantastyczny.

Następne były Rose i Lisa, które wykonały klasyk L-O-V-E, w nieco musicalowym stylu. Bardzo lubię tą piosenkę, a to wykonanie było super. Po chwili wyświetlony też był filmik making-of, jak Rose i Lisa przygotowywały się do tego występu jako prezent dla Blinków.

Ostatnia była Jisoo, która pojawiła się w pelerynie Harrego Pottera, przy akompaniamencie ‘Stay’. Był to kolejny segment interaktywny. Piosenkarka rozmawiała z publicznością, a później z pudełka losowała numery miejsc z sali i prosiła wybranych fanów o uzupełnienie luk w tekście do Stay – z tego co zrozumiałem mieli wstawić coś wymyślonego. Później dziękowała też Blinkom za wsparcie.

Gdy opuściła scenę, ponownie światła zgasły i poleciał zmontowany filmik z elementami historii BP i chwilami z ostatniej światowej trasy koncertowej.

Potem wszystkie dziewczyny wkroczyły na scenę pełne charyzmy, światła zwariowały, bas zatrząsł salą, i weszło Kill This Love. Przyznam, że do tej chwili mam ciary. Ale ta piosenka jest zajebista! Następnie było trochę bardziej tanecznie – Don’t Know What To Do. Pewnie sam bym podskakiwał jak BP, gdyby nie to, że sala raczej tego nie umożliwiała.

Moja chwila fanboya przyszła, gdy dziewczyny rozeszły się po sali śpiewając Kick It i witając się z fanami. Dzięki mojej strategicznej pozycji w pobliżu alejki przechodziły z metr – dwa obok. Wszystkie były mega-chudziutkie, drobniutkie i przeurocze, lecz Jisoo podobała mi się najbardziej.

Blackpink zaśpiewały jeszcze później 아니길 (Hope Not) i strzeliły sobie zdjęcie z widownią w tle i wspomniały pracę nad nowym albumem (mogę tutaj trochę mylić sekwencję zdarzeń).

Koncert się skończył, a ja byłem pod ogromnym wrażeniem. Zwykłem uważać, że kpop to głównie ‘opakowanie’, cała oprawa graficzna (a muza kuleje). O ile co do tego faktu nadal jestem przekonany, że na dobre czy na złe kpop to nadal bardziej forma niż treść, tak towarzyszy tej muzyce tak przeogromna ilość pozytywnej energii – zwłaszcza oglądając i słysząc ją na żywo.

Ciężko jest mi sobie wyobrazić ilość katorżniczej pracy i torturowania się, które wchodzą w wyprodukowanie tego końcowego efektu. Zdecydowanie jeszcze bardziej teraz szanuję Blackpink i większość tych grup za ich nieludzki wysiłek.

Koncert kpopowy… muszę to powtórzyć, jak tylko nadarzy się okazja.

 

1 thought on “Blackpink Private Stage 2019 – mój pierwszy koncert k-popowy

  1. There should even be no different file in the directory it’s to be placed with the same identify.
    Where previously, people would run functions or
    tasks from programming downloaded on a bodily Pc or server of their building, cloud computing permits people get to the same
    sorts of utilizations by the web. Mendix saw the mobile developer abilities hole early on and we all
    know that the largest ROI killer in IT projects is
    being late, so the necessity for speed in software implementation satisfied them to develop into a platform
    firm. Application Management: Temboo Web Application Management.

    Database Management: Google Spreadsheet database management.

    Device Management: Arduino – ESP8266 Node MCU WiFi Module system administration. On this smart trash IOT project the devices and parts used are, Arduino ESP8266
    Node MCU WiFi module, Ultrasonic sensor and Nokia 5110 LCD show.
    This leak doesn’t truly include any acual code but simply the venture pages and descriptions
    of the work of the wonderfully titled (for me) Embedded Development
    Branch (EDB). https://wordsoftech.org/

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s