Życiowe przemyślenia 2018

O ile 2017 rok był czasem, który przyniósł pierwsze ‘dorosłe’ decyzje w moim życiu, tak jego następca okazał się jeszcze ważniejszy. Zaakceptowanie pewnych cech osobowości oraz próba zmian tych, które jednak niezbyt sie sprawdzają były moim priorytetem, chociaż praca nad samym sobą nie jest czymś, na co istnieje złoty środek. Jak to ze mną też bywa, nic nie poszło gładko i przyjemnie, był – jest to proces raczej żmudny i długotrwały.

Zdobycie prawa jazdy było moim wielkim założeniem w zeszłym roku. Przebrnąłem przez lekcje i jazdy w ostatnim kwartale ’17. Po nieco przerażających początkach, a następnie nieco spokojniejszym okresie, gdy zacząłem coś łapać i nawet mi się to zaczynało podobać, nadszedł etap egzaminacyjny, a z nim niesamowite ciśnienie i stres. Dopiero w kwietniu, po 6 próbach, udało się zdobyć upragniony kawałek plastiku. Czy trwało to tak długo z powodu rzeczywistego braku talentu, czy może jednak pewnej blokady mentalnej i nadmiernej ilości negatywnego myślenia – ciężko powiedzieć, chociaż obstawiam mieszankę 30/70%.

Koniec końców ani ja sam, ani moi znajomi nie potrafili mi wbić do głowy, że robię to dla siebie i nie mam o co się wnerwiać. Niestety, te pół roku zamartwiania odbiło się mocno na mojej psychice, czego rezultatem było obżarstwo i jeszcze gorsze samopoczucie (z drugiej strony nie rozumiem ludzi, którzy głodzą się ze stresu – toż to podwójne cierpienie). Kiedy w końcu wysiadłem z samochodu i wyszedłem z placu, kamień spadł człowiekowi z serca.

Ktoś mógłby teraz tylko zadać pytanie, ‘na co te cierpienia skoro i tak nie jeździsz??’ – jakkolwiek dziecinnie czy głupio to zabrzmi, założeniem było zdać, a nie śmigać po ulicach. Nie no, muszę wziąć się w garść raz jeszcze.

Kolejną nowością z 2017, którą kultywowałem w roku ubiegłym była gra na gitarze.

Gdyby tylko moje podejście do samochodu było takie same jak do tego instrumentu.

Trwam nadal w mojej nauce i staram się ćwiczyć regularnie, co zazwyczaj w wielu innych przypadkach nie przychodzi mi łatwo. Przez długi czas dużo włożonej pracy przynosiło mało efektów. W końcu, po 1,5 roku brzdękania, moje dźwięki zaczynają być ‘ok’, a piosenki, które gram, stają się podobne do piosenek, które słucham. Jest progres, a gitara jest czymś co przynosi mi dużo radości i poczucie spełnienia, zwłaszcza gdy nauczę się czegoś nowego.

Oczywiście, nie mogło zabraknąć w zeszłym roku wypadków z cyklu ‘jestem swoim największym wrogiem i głównym zagrożeniem dla swojego istnienia’. Podczas rozbijania starej drabiny siekierą potrafiłem trącić się ostrzem w głowę, o dziwo nie skończyło się szwami, ale stresikiem na pewno (i profilaktycznym tomografem).

Kolejną ważną rzeczą, która coraz bardziej ciążyła nade mną była praca. Może nieszczególnie wymagająca, czy stresująca, trochę monotonna (co nie oznacza jednoznacznie czegoś złego), za to z pewnością słabo płatna i nie dająca mi możliwości rozwoju – wszystko to trochę na własne życzenie.

Przyznaję, ten układ mi odpowiadał przez parę lat, więc szczególnie się biczować nie ma sensu za te lata, które zdążyły przelecieć, chociaż odrobinka goryczki jest, że mogłem coś zmienić już z rok z czy dwa lata temu.

Poszukiwania pracy na poważnie rozpocząłem w czerwcu i po rozesłaniu kilku CV odezwały się 2 firmy. Po telefonicznych rozmowach wstępnych, zostałem zaproszony na spotkanie kwalifikacyjne face-to-face do jednej z nich. W ten sam dzień zadzwonili do mnie z propozycją umowy, a ja zaskakująco spontanicznie zgodziłem się na pracę w Krakowie od września 2018. O ile same rozmyślania o zmianie dojrzewały we długo, tak sama decyzja padła od razu – uniknąłem niepotrzebnych rozkmin i filozofowania, czyli rzeczy do których mam ogromne skłonności.

Przed rozpoczęciem fedrowania w nowym miejscu, spędziłem kilka dni we Wrocławiu – tak dla wyciszenia wewnętrznego i jakże potrzebnej zmiany perspektywy. Jest to coś, czego nauczyła mnie moja podróż do Japonii.


Dużo słyszałem wcześniej o tym mieście i podoba mi się zdecydowanie bardziej niż Kraków. Testowałem też tamtejsze sushi – smacznie i wymyślnie. Jak na Polskę.

Mądrości z Wrocławia

Od tamtego momentu minęło już prawie pół roku. Środowisko korporacji jest dość specyficzne i niektóre rzeczy wydają się być żywcem wyjęte z Office Space. Jest pewien stopień ‘indoktrynacji’, który nadal nieco mnie rozśmiesza. Praca w nowej firmie jest jednak doświadczeniem, które myślę, że zaprocentuje, one way or another.

Czuję, że ruszyłem z miejsca – w jakimś tam głębszym sensie… W sensie fizycznym natomiast już prawie 6 miesięcy dojeżdżam jak oszołom codziennie do Krakowa, ze wsi oddalonej o +- 80 km. Jak to mówił klasyk, ciężko tak całkowicie opuścić ciepły kurwidołek.

Wiąże się z tym kolejny podpunkt. Listopadowe 29 urodziny okazały się dość dobijające, ze względu na to co nadejdzie niedługo. Człowiek dalej nie zrobił kariery i dalej za dużo myśli o życiu. Z reguły nie zazdroszczę ludziom ani pieniędzy ani urody. Zazdroszczę jednak trochę tym osobom, które mają plan na siebie – tym którzy zakładali rodziny w wieku 20-paru lat czy otwierali własne firmy, podczas gdy ja studiowałem – o ile sama idea jest bardzo dobra, tak było to w gruncie rzeczy swego rodzaju wymówką i ucieczką przed ‘dorosłością’.

W ciągu ostatnich paru lat poznałem kilka osób, które próbują mnie przekonać, że zbyt surowo się oceniam, niepotrzebnie się dołuję i zamiast skupiać się na tym, co wypracowali inni, powinienem jeszcze bardziej skoncentrować się na tym co sam chcę/mogę osiągnąć. Wiem, że mają sporo racji, ale tak jak wspominałem na początku, praca nad sobą jest trudna, zwłaszcza, gdy ma się za sobą lata zupełnie odmiennego myślenia.

Powrót do Japonii przed 30stką stał się moim głównym celem na ten rok – na przełomie września i października chcę ponownie uderzyć w to cudowne miejsce. Chcę tym razem też spędzić trochę czasu w Korei Południowej, gdyż od jakiegoś czasu jestem równie zaintrygowany. Zacząłem się uczyć alfabetu, który jest sporo łatwiejszy niż japoński, obym tylko się przykładał.

Już myślę o tych zupkach i surowych rybach.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s